Bierne palenie a ciężkość AZS u niemowląt i małych dzieci
Dzieci do drugiego roku życia, które mieszkają z palącymi rodzicami, mają cięższy przebieg niealergicznego atopowego zapalenia skóry. Wynika to z badania tureckich lekarzy opublikowanego w czasopiśmie „Advances in Dermatology and Allergology”. Najsilniejszy związek dotyczył palenia przez ojca oraz dymu tytoniowego w domu po narodzinach dziecka.
Jak przeprowadzono badanie
Zespół kierowany przez Halila Alkayę ze szpitala Ümraniye Training and Research Hospital w Stambule sprawdzał, czy narażenie na bierne palenie we wczesnym dzieciństwie wiąże się z nasileniem choroby. Analizą objęto 104 dzieci w wieku od 0 do 24 miesięcy z rozpoznanym niealergicznym atopowym zapaleniem skóry (AZS). Nasilenie objawów oceniano w skali SCORAD, w której wyższy wynik oznacza cięższy przebieg choroby.
Co pokazały wyniki
Dzieci palących rodziców miały znacznie wyższe wyniki SCORAD niż dzieci rodziców niepalących: 33,42 wobec 11,64. Różnice były widoczne także wtedy, gdy porównano czas narażenia na dym w okresie prenatalnym. Średnie wyniki w skali SCORAD wyglądały następująco:
- brak narażenia – 19,42,
- od jednej do dwóch godzin dziennie – 24,73,
- od dwóch do czterech godzin dziennie – 28,49,
- powyżej czterech godzin dziennie – 38,74.
Istotne zależności stwierdzono również między paleniem czynnym przez ojca oraz czasem jego biernego narażenia na dym a wynikami w skali SCORAD. Zarówno bierne narażenie w okresie prenatalnym, jak i palenie w domu po narodzinach dziecka wiązały się z wyższymi wynikami. Natomiast między aktywnym paleniem matki w ciąży a nasileniem choroby nie znaleziono istotnego związku.
Autorzy podsumowali to krótko: „Wyniki podkreślają znaczenie wczesnych strategii profilaktycznych i rodzinnych programów rzucania palenia”.
Co to oznacza dla rodziców w Polsce
Atopowe zapalenie skóry to przewlekła choroba, która często zaczyna się już w niemowlęctwie i potrafi mocno dokuczać małemu dzieciowi oraz jego opiekunom. Opisane badanie dotyczy stosunkowo niewielkiej grupy i pokazuje związek, a nie dowód przyczynowości. Nie oznacza więc, że dym tytoniowy na pewno jest jedyną przyczyną cięższego przebiegu choroby. Wyniki dobrze jednak pasują do powszechnych zaleceń, by dzieci nie przebywały w otoczeniu dymu tytoniowego.
W Polsce, podobnie jak w innych krajach UE, przepisy ograniczają palenie w wielu miejscach publicznych, ale nie regulują tego, co dzieje się w prywatnych mieszkaniach. To właśnie dom jest głównym miejscem, w którym małe dzieci stykają się z dymem, a decyzja należy do dorosłych domowników. Dotyczy to nie tylko matki, ale też ojca i innych osób, które z dzieckiem mieszkają. Rodzice, którzy chcą ograniczyć ryzyko, mogą porozmawiać o rzucaniu palenia z lekarzem rodzinnym. Jeśli u dziecka pojawiają się przewlekłe zmiany skórne, warto skonsultować je z pediatrą lub dermatologiem, a leczenia nie zmieniać na własną rękę.
Źródło: Medical Xpress – „Passive tobacco smoke exposure linked to nonallergic atopic dermatitis severity in young children”


